Ks. Józef Brzeziński (1801 - 1877)

Ksiądz prałat Józef Brzeziński, najstarszy z członków gremium kapitulnego rozstał się 19 października o północy z tym światem. Od kilka lat ciężką złożony chorobą, którą wskutek częściowej apopleksji nader była dotkliwą, znosił cierpliwie doświadczenie pańskie i z chrześcijańską pokorą poddawał się woli Bożej. Zgonu jego od dawna się obawiano, pisma niemieckie rozgłosiły już nawet przed, dwoma tygodniami wieść o jego śmierci, i oto wczoraj rzeczy wiście Bóg powołał sługę swego po zasłużony wieniec nagrody. Zasługi, jakie ks. prałat Brzeziński położył około Kościoła i społeczeństwa naszego przez długi przeciąg swego pracowitego żywota, są wielkie. Urodzony w r. 1801, wyświecony został w r. 1824 na kapłana, w r. 1834 powołany został do grona kapituły poznańskiej, której przez lat z górą 40 pod trzema Arcybiskupami gorliwie służył. Długie lata brał udział w zarządzie diecezji jako radca i z wielką znajomością rzeczy i wytrwałością w pracy przyczynił się w znacznej części do znakomitej organizacji w konsystorzu. Po śmierci ks. Arcybiskupa Przyłuskiego był administratorem poznańskiej diecezji, a nazwisko jego położone było między kandydatami do prymasowskiej godności. Stolica Św. umiała ocenić i uczcić jego zasługi, mianowała go też notariuszem apostolskim, prałatem domowym i zaszczyciła go godnością infułata. Kapitała poznańska zawdzięcza mu niezmiernie wiele, uregulował on bowiem stosunki majątkowe i przez długi szereg lat chlubnie jej przewodniczył. Towarzystwo Nauk. Poz. Imienia Karola Marcinkowskiego straciło w nim swego długoletniego sekretarza i prezesa, który z niezmordowaną troskliwością około dobra jego chodził i wszystek czas wolny od zajęć różnorodnych jemu poświęcał. I rząd pruski w dawniejszych, lepszych czasach uznać musiał jego pracę i orderem czerwonego orła trzeciej klasy uczcił jego zasługi, co jednakie nie przeszkadzało, że w ostatnich latach steranemu publiczną pracą starcowi i Jubilatowi w kapłaństwie odmówił wypłacenia pensji, zagwarantowanej na zabranych kościołowi dobrach, a złożonego ciężką chorobą w niedostatku niemal koniec życia przepędzić zmusił. Zgon tego dostojnika Kościoła boleśnie dotknął całą Wielkopolskę, która w nim utraciła jedną z tych typowych postaci przeszłości, co dobro ogółu zawsze mając na względzie wszystkie swe prace ku niemu jedynie kierowały.