Wyszukiwarka zmarłych

Wyszukaj (Search)
Cemetery in Mogilno

pochowanych na cmentarzu parafialnym

rozwiń - zwiń

Figury i krzyże przydrożne

Sanktuaria Archidiecezji Gnieźnieńskiej

Jan Paweł II
* 18.05.1920 + 02.04.2005

Widok na kaplicę Cudownego Obrazu MB
w Częstochowie


II obraz. Historia parafii i kościoła
(1419 - 1657)

Zakonnicy - rządcami kościoła Św. Jakuba

Od 1419 roku stale proboszczami kościoła parafialnego byli ks. Benedyktyni. Proboszczom przysługiwało prawo mieć jako wikariuszy 2 zakonników. Na pierwszego rządcę kościoła parafialnego został naznaczony zakonnik Stanisław. Jednak rządy były mu powierzone tylko na czas przejściowy, albowiem już dnia 21 października tegoż 1419 otrzymuje prezentę na probostwo profes (zakonnik po wyświęceniu) mogileński Albert. Prezentuje go Opat Klemens, przeor Jan, kustosz Mikołaj i inni zakonnicy. Na mocy otrzymanej prezenty miał prezentowany prawo być przez władzę Arcybiskupią na probostwo instytuowanym (ustanowionym), co też niewątpliwie bez trudności nastąpiło. Natomiast już w r. 1427 przyszło na tym tle do zatargu między Arcybiskupem Albertem, a Opatem Świętosławem. Prezentowanemu przez Opata i Konwent profesowi Piotrowi, synowi Tomasza, Arcybiskup instytucji odmówił na korzyść kapłana świeckiego. Z jakiego powodu, niewiadomo. Na skutek apelacji do Rzymu papież ustanowił sąd duchowny, który sprawę rozstrzygnął na korzyść Opata i Konwentu. Wykonawcą wyroku był dziekan kościoła św. Piotra w Kruszwicy. W następstwie powyższej decyzji zostaje proboszczem kościoła św. Jakuba w roku 1429 profes Stefan, który urzęduje do roku 1444. Ustępuje z probostwa z powodu wyboru na Opata konwentu benedyktyńskiego w Lubiniu (dawny pow. kościański.) O następnych proboszczach w ciągu prawie 80 lat nie ma, żadnej wiadomości, a przecież na ten okres czasu przypadła budowa dzisiejszego kościoła. Kto go budował, co się stało z dawnym kościołem - czy zgorzał, czy uległ ruinie - żadnej o tym nie znajdujemy wzmianki. Jedyną krótką wiadomość o ukończeniu budowy nowego kościoła podaje napis, wyryty na północnym skarpie apsydy kościoła: "1511 consummata est" (1511 został ukończony).

Portal gotycki 1511 Drzwi żelazne 1638

Powyżej napisu widoczny jest herb Mogilna, wykuty w kamieniu; dolna część tarczy przedstawia godło: Krzyż równoramienny, poniżej półksiężyc; nad godłem są litery I i S. Być może, iż litery te oznaczają imiona 2 opatów z czasów budowy kościoła: Jana i Stanisława. Świadczyłoby to, że kościół z tytułu patronatu budował Konwent. Skromne rozmiary kościoła tłumaczą się niewątpliwie niewielką liczbą parafian. Do początku wieku XVIII nie przekraczała ona 1000 dusz. Podobnie jak w kościele klasztornym tak i w kościele św. Jakuba są pod nawą podziemia, w których chowano zmarłych parafian. Podziemia te na początku wieku XIX zostały zamurowane, zostały tylko schodki o kilku murowanych stopniach, prowadzące dawniej z prezbiterium do podziemi, ale i te przy renowacji kościoła w r. 1900 zostały zarzucone ziemią i gruzem. Miejsce to pokryte jest obecnie posadzką z flisów, oznaczonych rokiem 1900 (do roku 1935 ?). Tak oddrzwia jak i łuk (tęcza) w kościele wskazują wyraźnie na to, że kościół nie tylko na zewnątrz ale i wewnątrz był zbudowany w stylu gotyckim, to znaczy, że od początku musiał mieć sklepienie ostrołukowe. Prawdopodobnie sklepienie to uległo zniszczeniu w r. 1640, wskutek uderzenia gromu w kościół. Przypuszczenie to nasuwa zachowany na drugim skarpie, po prawej stronie bocznych drzwi do kościoła, napis wyryty w cegłach: 1640 "I augusti tonitrus percussit culmen Eccl medium. P. Mauro Par." (1640, 1 sierpnia piorun uderzył w środek - kościoła, gdy proboszczem był O. Maur). Wtedy może, że wskutek uderzenia gromu sklepienie dawne się zawaliło, i że dla trudnych warunków, w jakich znajdował się Konwent, mający ciężar budowania, do odbudowy sklepienia nie przyszło. Zadowolono się prostym pułapem, podbitym deskami i w następstwie tego przerestaurowaniem okien gotyckich na barokowe. Ważnym dokumentem dla dziejów parafii św. Jakuba jest tak zwany Liber beneficiorum Arcybiskupa Jana Łaskiego. Dzieło to, sporządzone w latach 1511 - 1523, zawiera opisy

Jan Łaski
1499 - 1560

przeszło 600 kościołów parafialnych archidiecezji gnieźnieńskiej. Opis kościoła św. Jakuba w Mogilnie przypadł na rok 1521. Parafią zarządzał w tym roku jako proboszcz zakonnik Jan z Kłecka. Według Liber beneficiorum należały podówczas do kościoła parafialnego oprócz miasta Mogilna następujące wsie: Żabno, Chełpsko (Chabsko), Izdby, Padniewo Księże, Padniewo Pańskie, Mniszek (Chałupska), Wszedzień, Wiecanowo, Dąbrówka, Szczeglin, Olsze, Bystrzyca i folwark klasztorny Świerczewiec (od roku 1750 Świerkówiec). Wspomniany Liber beneficiorum wylicza także uposażenie kościoła św. Jakuba. Składały się na nie: 2 łany roli i łąki przy mieście; proboszcz miał wolność łowić ryby w jeziorze małą siecią czyli zabrodnią; dalej należały do uposażenia dwa łany i łąka Baba na wyspie (?) przy jeziorze wszedzińskiem; poza tym mieszczanie płacili meszne od łanu 2 korczyki żyta i owsa, bezrolni od domu po groszu komornicy i ogrodnicy po 9 szelągów. W Żabnie, Chabsku, Padniewie, Izdbach, Wiecanowie, Mniszku i Wszedniu dawali kmiecie tylko meszne po 2 korczyki żyta i owsa; w Olszy i Bystrzycy młynarze dawali po korczyku pszennej mąki, a kmiecie po 2 korczyki żyta i owsa. Poza miejscowościami, należącymi do parafii, kmiecie z Palędzia składali dziesięcinę w snopkach; we Wińcu i Konarach pod Niestronnem (dziś nieznanych), dwór i kmiecie tę samą dziesięcinę; w Niestronnie z ról kmiecych zamiast dziesięciny snopkowej należała się kopa groszy. W roku 1528 był proboszczem przy kościele św. Jakuba Andrzej Popławski; niedługo jednak pozostał na stanowisku duszpasterza, albowiem w tym samym roku został wybrany Opatem Konwentu Mogileńskiego; godność tę piastował do 1530 roku. Następcą na probostwie był prawdopodobnie profes Paweł, który jako proboszcz umarł w listopadzie 1538 roku. Nazwiska proboszczów - zakonników po roku 1538 aż do roku 1580 są nieznane. Być może, iż różne imiona wyryte w cegle w kilku miejscach zewnętrznych murów kościelnych odnoszą się do ówczesnych rządców kościoła. Odczytujemy tam: Procopius (Prokop) ...wowski Anno Dom. 1525 (?), Vincentius Tremesnensis (Wincenty z Trzemeszna), Blasius Mog. 156? Błażej z Mogilna). Joannes Pa (parochus proboszcz ?) i inne z roku 1562. Z tychże czasów pochodzi napis na wspomnianym już skarpie, po prawej stronie bocznych drzwi kościoła, wyryty w cegle na wysokości 1,77m od ziemi: "Nix in die P. 1573". P - oznacza zapewnie Pascha - Wielkanoc. Widocznie śnieg w dniu Wielkanocy 1573 roku leżał na cmentarzu do wysokości napisu tj. 1,77m. W roku 1580 jest proboszczem, jak głosi "napis na dzwonie pochodzącym z tego roku,

Dzwon z 1580 roku

Paweł Stroini (może Strojny), lecz zdaje się, że w tymże jeszcze roku otrzymał następcę w proboszczu Andrzeju Lutoborskim, który upamiętnił się w zaprowadzonej i rozpoczętej przez siebie księdze chrztów. Chrztów ani ślubów poprzednio prawdopodobnie nie zapisywano. Wprowadzenie ksiąg chrztów, ślubów i umarłych nastąpiło dopiero po Soborze Trydenckim (1545 - 1563). Wspomniana księga chrztów rozpoczynająca się rokiem 1580, zachowała się do 1939 roku. Znajdowały się w niej ciekawe nieraz nazwiska ówczesnych parafian. Wypada zaznaczyć, że nazwiska w ogólności upowszechniły się dopiero w wieku XV, a utrwaliły się w następnym. Przed tym każdy wymieniał tylko swoje imię i miejsce, z którego pochodził; nieraz dla dokładniejszego oznaczenia dodawano imię ojca np. Andrzej Wawrzynów (syn Wawrzyna) z Wińca. Szlachcic wymieniał herb swój lub włość dziedziczną. Często dla bliższego określenia poszczególnych osób dodawano jakiś przydomek lub przezwisko. Bywało to zwykle określenie jakiegoś wybitniejszego przymiotu np. Bolesław Śmiały, jakiejś cechy, wady, kalectwa, dziwactwa, pochodzenia, przyzwyczajenia lub zawodu. Niejednokrotnie owe przydomki czy przezwy osobiste stawały się nazwiskami dziedzicznymi tj. przechodziły z ojca na syna w formie niezmienionej. Tego rodzaju przydomki czy przezwiska, a nieraz może już nazwiska spotykamy dość często w księgach chrztów z roku 1580 i lat następnych. Jest tam Kaziród, Nosal, Wołęsaj, Mędrzec, Ozdziweszka, Kupidura, Wyląg, Wierciogon, Dłubinos, Kapinos, Pierdolina, Poszybóth; dalej Andrzej Kupiec, Wawrzyn Młynarz, Maciej Przędzarz, Łukasz Krawiec, Łazarz Kuśnierz, Piotr Szewc, Maciej Chirurg, Elżbieta Kramarka itd.; następnie Maciej Cichy, Wojciech Chudy, Marcin Łysy, Jan Jasny, Wojciech Noszka, Szymon Oczko itd. itd. Ale obok tych nie braknie Sławeckich, Płockich, Pawłowskich, Strzałkowskich, Domagałów, Konieczków, Szczęsnych i innych. Kościół św. Jakuba, zbudowany w r. 1511, doczekał się uroczystej konsekracji dopiero w roku 1592 za proboszcza Fabiana z Mogilna: dokonał jej Jan Gniazdowski (1583 - 1608), biskup sufragan gnieźnieński, który równocześnie był Opatem mogileńskim (1569 - 1608). Uroczystość konsekracji odbyła się w dzień Św. Trójcy dnia 24 maja 1592 roku. Jedynym świadkiem tej uroczystości, nie mówiąc o murach konsekrowanego kościoła, jest do dziś zachowany krzyż, a raczej piękny krucyfiks w głównym ołtarzu. Niewątpliwie o tym krucyfiksie wspomina wizytacja pasterska z r. 1608: w środku kościoła jest krzyż ku wzbudzeniu pobożności ludu". Pierwotnie stał on w tęczy tj. w łuku oddzielającym prezbiterium od nawy kościoła (do czasów ks. opata Kosińskiego ) na belce "snycerskiej roboty", usuniętej dopiero w roku 1838 jako "niezdobiącej kościoła". Obok krzyża stały statuy Matki Bożej Bolesnej i Św. Jana Ewangelisty. Zdaniem znawców krucyfiks może pochodzić z czasów gotyckich, a więc prawdopodobnie z czasu budowy kościoła (Ks. Dr. Dettloff). W takim razie przemawiałoby do nas z wizerunku Ukrzyżowanego w ołtarzu przeszło 5 wieków. Od roku 1590 nietrudno z księgi chrztów ustalić kolejność duszpasterzy kościoła parafialnego. Po Fabianie z Mogilna zarządza parafią od roku 1599 do 1601 Bątkowski (Bątkovius)

Krucyfiks 1511 Kropielnica 1511

Osobliwy zapisek w języku łacińskim znajdujemy w księdze chrztów przy roku 1601: "Rok 1600 opuściliśmy z powodu wielkiej zarazy(morowego powietrza), podówczas u nas panującej: nie było komu chrzcić ani nie było kogo chrzcić". Z powyższego zapisku wynikałoby, że i księża parafialni ulegli strasznej chorobie. Następcą Adama Bątkowskiego zostaje profes Stanisław z Trzemeszna (1601 - 1623). Z wizytacji pasterskiej, odbytej w r. 1608, dowiadujemy się, iż przed rokiem 1608 miasto się spaliło. Zgorzał również dom dla wikariuszy, położony jak się zdaje w dzisiejszym ogrodzie plebańskim, poniżej kościoła. Czy spaliła się przy tym właśnie pożarze także plebania, nie ma żadnej wzmianki? Sprawozdanie jednak z wizytacji wspomnianej mówi o nowej plebanii zbudowanej po spaleniu się starej, zaznaczając, że mieszka w niej po spaleniu wikaryjki, wikariusz Jakub z Mielżyna, ksiądz świecki. Jest tam także wzmianka o szkole, zbudowanej przez proboszcza; mieszkał w niej kierownik, Jakub Wniek; miał 20 i kilku uczniów. Opłacał go proboszcz. Gdy gdzie indziej szerzyły się od dawna herezje, mające poparcie możnych panów polskich, zarażonych kacerstwem, w Mogilnie pozostającym pod zwierzchnictwem opatów, jak i parafii nie było ani heretyków ani żydów. Po raz pierwszy spotykamy się ze wzmianką o innowiercach w sprawozdaniu z wizytacji z roku 1608, gdzie to zaznaczono, iż mieszka w parafii w Dąbrówce - heretyk comes Jan Dambrowski z żoną także heretyczką; dzieci i rodzina były wyznania katolickiego. - Na nabożeństwa wyjeżdżali Dambrowscy do Barcina, należącego do Zborowskich, gdzie mieli zbór Bracia Czescy (odłam Husytów) - po zabraniu kościoła katolikom. W roku 1639 nie było już w parafii żadnego innowiercy. Od roku 1623 do 1629 jest proboszczem Stanisław z Krzywinia. Następcą jego zostaje Jacek z Pakości. Na czas jego rządów w roku 1629 przypadło założenie bractwa śś. Aniołów Stróżów, istniejącego prawdopodobnie do roku 1931. Rolę (grunt) jaką bractwo posiada, półwłóczek ziemi - miał darować bractwu w roku 1638 niejaki Józef Szerzy. Dochody z roli służyć miały na potrzeby kościoła parafialnego. Wybitną postacią wśród proboszczów zakonników był Busevius rodem z Gniezna (1635 - 1649). Jaśniał wielką świątobliwością życia i gorliwością duszpasterską. Do roku 1935 (? dzisiaj brak informacji) przechowywana była w kościele klasztornym, za wielkim ołtarzem, trumienka, zawierająca szczątki O. Maura. - Umarł dnia 17 stycznia 1669 w opinii Świętego. Wiadomości o życiu jego są dość szczupłe. Wśród braci zakonnej nie znalazł się żaden, któryby bliższe szczegóły z życia jego przekazał potomności. Jedynie drobne zapiski w księdze chrztów, a zwłaszcza napisy na wewnętrznej ścianie trumienki świadczą o jego cnotach i wielkiej świątobliwości. Według tych zapisków (świadczą, że) odznaczał się O. Maur wielkim nabożeństwem do Najświętszej Marii Panny i do Najświętszego Sakramentu. Prześladowany przez najbliższe otoczenie z wielką cierpliwością znosił krzywdy i zniewagi. Był dobroczynny i jaśniał cnotą anielskiej czystości. Na jego wielką pokorę wskazują zapiski chrztów i ślubów, przy których często nazywa się sam "niegodnym plebanem". Dbał wielce o chwałę Bożą i ozdobę obydwóch kościołów w mieście. Poprzednio od r. 1628 - 1631 był przy kościele parafialnym wikariuszem, z krótką przerwą w r. 1630, kiedy to dla powietrza morowego zniewolony był mieszkać w klasztorze, o czym wspomina z pewnym ubolewaniem, ponieważ nie mógł obowiązków swych wypełnić jak pragnął. Na probostwo został instytuowany dnia 18 lutego 1635 i pozostał na nim do roku 1649. Księgi chrztów i ślubów świadczą o wielkiej obowiązkowości i gorliwości duszpasterskiej. Akta wizytacji pasterskiej z r. 1639 wspominają o jego pracy z uznaniem: "facit exemplariter"- robi wzorowo. Do przechowania kości świątobliwego sługi Bożego skłoniła braci zakonnych nie tylko świętość życia jego, lecz osobliwie niezwykły blask niebiański, ukazujący się nad szczątkami jego. Wspomina o tym łaciński rękopis "Acta Congregationis Benedictino - Polonae" znaleziony w czasie wojny światowej (pierwszej) w jednym z klasztorów benedyktyńskich w Anglii przez Benedyktyna O. Józefata Ostrowskiego. Napisano tam o klasztorze mogileńskim: "Nie brakło klasztorowi temu przykładów karności zakonnej i doskonałości; pamięć o nich nie została pogrzebana w grobach szczególnie o tym, którego kości we wspólnym grobie braci (spoczywające), w osobnym miejscu, w małej trumience złożone, taki noszą napis - (napisu zapowiedzianego autor rękopisu nie podał; jest to, prawdopodobnie napis umieszczony na trumience, podany niżej). Do tego osobliwego przechowania (kości) skłonił zakonników tego klasztoru niezwykły blask niebiański ponad ich kościami". W roku 1799 trumienka, o której mowa, została przeniesiona z podziemi kościoła i złożona, za wielkim ołtarzem w kościele przez O. Ignacego Chachulskiego tam też dotąd pozostaje (w roku 1935 jeszcze była, dzisiaj na podstawie informacji (p. A.P) znajduje się w podziemiach klasztoru). Napis łaciński, o którym mowa, umieszczony jest na wewnętrznej stronie wieka i na wewnętrznej ścianie trumienki. Jeden i drugi trudny był do odczytania w całości. Pierwszy z nich - na wieku trumienki - jest lepiej zachowany. Czytamy tam: "Zamknięte są tu kości Czcigodnego w Panu O. Maura Buzewskiego z Gniezna, po trzykroć przeora, - proboszcza mogileńskiego i strzeleckiego, który w 14 roku życia wstąpiwszy do klasztoru - r. 1610 - żył do r. 1669. Umarł 17 stycznia za czasów Najprzewielebnego Różyckiego, opata komendatariusza i biskupa chełmińskiego, - którego kości O. Franciszek Ciążyński, od chwili przyjęcia i profesji aż do wyświęcenia na kapłana najukochańszego Ojca swego, podjął z prochów i przeniósł do trumienki mimo inflictis impetu ? napaści? w r. 1696 d. 24 maja, od wstąpienia swego do zakonu roku 31-szym." Drugi napis, trudniejszy do odczytania z powodu zupełnego zatarcia się niektórych wyrazów. Całej treści napisu można się tylko domyślić ze słów zachowanych. Jest ona mniej więcej następująca: Znękany z powodu doznanych z wielu stron nienawiści znosił prześladowania od niewdzięcznych braci młodszych i wszystkie (...?) cierpliwie przezwyciężył i pogrzebał (w niepamięci?); także od sług świeckich, schlebiających przełożonym (ucierpiał?), których to krzywd doznał za czasów Działyńskiego (opata i biskupa kamienieckiego) oraz jego koadiutora ... kos ...(?) Ojciec najpobożniejszy, wielkiego nabożeństwa do N. Marii P i Najśw. Sakramentu ...?... czysty . . itd. ozdobiony, od Boga cnotami .... spoczywaj w świętym pokoju." O wielkiej cnocie (za) świątobliwego zakonnika świadczą słowa zapisane po jego śmierci w księdze chrztów: 1) "Niech spoczywa w świętym pokoju O. Maur z Gniezna, profes mogileński, za tak wiele dobrodziejstw wyświadczonych naszym Mogilnianom. Oby ... 2) Na innym miejscu tejże książki: "Niech spoczywa w świętym pokoju najdroższy i najpobożniejszy nasz O. Maur z Gniezna, profes mogileński, który 50 lat przebył w zakonie; jedyny ojciec i prawdziwy zakonnik z tysięcy, który dla ozdoby i czci Bożej obydwom kościołom wiele wyświadczył dobrodziejstw. Oby takich znalazło się więcej. Amen." Poza zapiskami innych znalazły się i własne zapiski O. Maura. Na okładce historii Kromera: "De origine et rebus gestis Polonorum", będącej dziś w posiadaniu biblioteki Seminarium Duchownego w Gnieźnie (?), wypisał takie słowa: "Nos quogne floruimus sed flos ille caducus erat". My także kwitneliśmy, lecz kwiat ten był wątły. Poniżej inną ręką dopisano: Umarł ten ojciec czci godny w roku 1669 dnia 17 stycznia. Na okładce księgi chrztów w roku 1635 zapisał po łacinie: "O. Maur, niegodny pleban zbudowałem z pomocą Bożą przedsionek (kruchtę) przy kościele" przedsionek ten zbudowany przy bocznym wejściu w regle, istniał do r. 1839. W tym roku rozebrano go, a zbudowano nowy w szczycie kościoła, przy głównej bramie. Oprócz kilku innych zapisków w języku łacińskim dotyczących np. sprawienia, nowej chrzcielnicy i bramy, zachowało się kilka polskich i tak: "1635 24 octobris przywieziono - chorągiew Bractwa Anielskiego do Mogilna za niegodnego rządu księdza Maurego flor.186". - "20. 06. 1638 przywieziono drzwi żelazne do zakrystii, za które ksiądz Maury pleban w Mogilnie dał florenów 90 do Poznania rzemieślnikowi". Drzwi te przy zakrystii zachowały się do dnia dzisiejszego. Inny zapisek: "1644 Pr. Maurus Parochus Mogilnensis indignus - uczyniłem reformę organ przyczyniwszy Pryncipał 8 pedum miechy nowe bęben stowski" (?) Za czasów O. Maura, jak głosi wspomniany już napis na drugim skarpie po prawej stronie drzwi bocznych. (1640 I Augusti tonitrus....) uderzył dnia 1 sierpnia 1640 piorun w szczyt kościoła, niszcząc sklepienie. Te drobne zapiski, jakie się zachowały, nie dają dokładnego obraza życia i działalności O. Maura, zdają się jednak być dowodem, że Pan Bóg, przed którego obliczem według Pisma św. droga jest śmierć Świętych jego, i który pragnie, aby w pamięci wiecznej byli sprawiedliwi (Ps. 111), nie chciał, aby zupełnie zaginęła pamięć o wiecznym słudze jego. "Wszczął się dzisiaj u nas w Polsce ruch, mający na celu obudzenie w narodzie czci dla Świętych, w których ojczyzna nasza, nazwana Matką Świętych, obfituje i pobudzenie do szukania ich orędownictwa w ciężkich czasach dzisiejszych. Czy nie należałoby nam i naszego świętobliwego O. Maura otoczyć większą czcią i szukać przez jego pośrednictwo pomocy w różnych potrzebach życia? Jeżeli będzie wolą Bożą dla chwały Swojej wsławić sługę swego, to też i sprawi, że przez jego zasługi odniesiemy skutek pokornych modłów naszych".

Ojciec Maur po przeszło III wiekach

26 października 1960 roku proboszcz parafii św. Jana Apostoła w Mogilnie Dobromir Ziarniak w liście do Kurii Metropolitarnej w Gnieźnie pisał: "Za wielkim ołtarzem kościoła św. Jana w Mogilnie znalazłem w spróchniałym, otwartym korytku kości, które są prawdopodobnie kośćmi O. Maura Buzewskiego, wybitnego proboszcza mogileńskiego (parafii św. Jana Ap. i św. Jakuba Ap. - dopisane przez AŁ), rodem z Gniezna, który duszpasterzował tu w latach 1635 - 1649, jaśniejąc wielką świątobliwością życia i gorliwością duszpasterską. Ojciec Maur Buzewski umarł 17 stycznia 1669 roku w opinii świętego. Czcigodne szczątki poprzednika swego zamierzam 6 listopada br. na popołudniowym nabożeństwie żałobnym przełożyć do nowej dębowej trumienki i umieścić z należną czcią we wnęce kamiennej, w krypcie podziemnej klasztoru. Uprzejmie proszę Prześwietną Kurię o wyrażenie zgody na to"

Po ustąpieniu O. Maura w roku 1649 objął zarząd parafii O. Marcin Kostka (1650 - 1657). Na czas jego rządów przypadł najazd Szwedów na Polskę. W krótkich lecz wiele mówiących słowach upamiętniono straszne to w dziejach naszych wydarzenie w księdze chrztów pod dniem 01.06.1655 "Adventus Suecorum in Poloniam" - Przybycie Szwedów do Polski. W rzeczywistości najazd na Wielkopolskę nastąpił nie w czerwcu lecz dopiero pod koniec lipca 1655, z chwilą gdy pospolite ruszenie i wojska zaciężne, zgromadzone pod Ujściem dla odparcia najazdu szwedzkiego, za namową wojewody Opalińskiego, opuściły obóz i rozjechały się do domu.

Krzysztof Opaliński
1609 - 1655

Czy niepożądani goście szwedzcy odwiedzili także Mogilno, nie ma pewnych wiadomości. Historyk niemiecki H. Wuttke, w dziele swoim: Księga miast ziemi Poznańskiej - podaje, że Szwedzi przeszli przez Mogilno w maju 1656. Na czym opiera swoje twierdzenie, niewiadomo. O ile Mogilno nawiedzili, widocznie mniej dotkliwie dali się we znaki miastu względnie kościołom, niż np. sąsiedniej Pakości, w którym nie tylko zrabowali kosztowne naczynia z kościoła, lecz nadto wespół z Żydami zabili spieszącego do chorego z wiatykiem zakonnika O. Sternaskiego. Za to okolica Mogilna bardzo wiele ucierpiała z powodu wojny szwedzkiej, trwające do r.1660. Według zaprzysiężonych w stycznia 1659 roku zeznań sołtysów i ludzi z okolicznych wiosek wiele ziemi, spustoszonej przez wojska przechodzące, leżało odłogiem. W Chabsku, Izdbach, Żabnie, Padniewie, Wiecanowie i Wszedniu przeszło 3/4, a w Olszy nawet 4/5 ziemi leżało nieuprawionej, bo nie było czym obsiewać. Zdaje się, że Chabsko przez Szwedów zostało nawet zburzone. Przypuszczenie to nasuwa dokument z r. 1664, w którym jest mowa o budowaniu od fundamentów budynków, zburzonych "ręką nieprzyjacielską" (manu hostili). By zrozumieć okropność wojny szwedzkiej i straszną niedolę oraz grozę położenia ludności okolic, zajętych przez Szwedów, należy sobie uprzytomnić, że armia szwedzka składała się przeważnie z weteranów wojny trzydziestoletniej (1618 - 1648) a więc z żołnierzy przywykłych do rabunków i mordów, rozpasanych do najwyższego stopnia, depcących wszelkie prawa boskie i ludzkie, a do tego będących luteranami, wrogo usposobionymi do wszystkiego co katolickie. Można więc sobie wyobrazić, jak ciężka była dola ludności, która najazd szwedzki przeżyła.

cd. III obraz